Czy warto starać się o certyfikat językowy będąc magistrem filologii obcej?

Powszechnie uważa się, że oficjalne certyfikaty językowe zarezerwowane są dla osób, które tajniki danego języka zgłębiają samodzielnie lub na zwykłym kursie językowym. Filologia jako kierunek, który obejmuje nie tylko praktyczną znajomość języka, ale i przedmioty z zakresu językoznawstwa, gramatyki opisowej, historii, kultury, literatury i wielu innych dziedzin, jawi się jako gwarancja doskonałej znajomości tematu od strony językowej i kulturowej; zwłaszcza jeśli znajomość ta podparta jest dyplomem magistra z wysoką notą. Czy tak jest naprawdę?

Przyznam, że nie należałam do wyjątków. I gdyby ktoś zapytał mnie jeszcze kilka lat temu, czy warto starać się o certyfikat z danego języka będąc studentem filologii, z całą stanowczością odpowiedziałabym, że nie. Po kiego czorta osoba z dyplomem magistra filologii potrzebuje certyfikatu językowego? Mieszkając i pracując w Polsce, naszym pierwszym argumentem (poza doświadczeniem zawodowym) w rekrutacji na stanowisko nauczyciela lub tłumacza jest przecież dyplom uniwersytecki. Gdyby jednak nie przypadek jednej z moich koleżanek, z pewnością nadal tkwiłabym w tym przekonaniu. Tymczasem historia, którą chcę się z Wami podzielić pokazała mi, że są takie miejsca na mapie, gdzie dyplom magistra filologii może znaczyć niewiele i w znacznym stopniu przyczyniła się do zmiany mojego punktu widzenia.

11

Przypadek, który skłonił mnie do zmiany poglądów, miał miejsce podczas pierwszej wizyty mojej znajomej w Instytucie Cervantesa w jednym z europejskich miast. Znajoma udała się do Instytutu celem zapisania się na kurs doskonalący dla nauczycieli języka hiszpańskiego. Już na wstępie okazało się, że, jako osoba, która nie jest rodzimym użytkownikiem hiszpańskiego musiała wypełnić test poziomujący, mimo że jej hiszpański był na bardzo wysokim poziomie. Wypełniwszy część pisemną, nadszedł czas na część ustną połączoną z rozmową, w trakcie której okazało się, że dyplom w połączeniu z praktycznymi umiejętnościami to nie wszystko. Moja znajoma opisała mi ją, mniej więcej, w ten sposób:

– A dlaczego właściwie bierzesz udział w tym teście, skoro biegle mówisz po hiszpańsku?

– Ponieważ chcę się zapisać na kurs dla nauczycieli.

– A masz certyfikat DELE C2?

– Nie, jestem za to magistrem filologii hiszpańskiej.

– Dyplom magistra zdobyłaś w Hiszpanii?

– Nie.

– W takim razie nie możemy uznać tego dyplomu. Aby wziąć udział w kursie, musisz zdać DELE C2.

Dyskryminacja? Wykorzystanie swojej pozycji? Jawna niesprawiedliwość? Podwójne standardy? Brutalna rzeczywistość? Niezależnie od tego, jak nazwać tę sytuację, fakty pozostawały faktami – bez certyfikatu ani rusz. A jako że rzeczony kurs otwiera drzwi do większości prywatnych szkół językowych wytworzyła się tzw. sytuacja patowa, w której nie pozostało nic innego, jak zakasać rękawy do roboty.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Na kursie przygotowawczym nasza bohaterka poznała bowiem osobę, z którą, w późniejszym czasie, udało jej się nawiązać owocną współpracę. Można by więc pomyśleć, że to, co na początku wydawało się utrudnieniem, ostatecznie okazało się zrządzeniem losu. Z drugiej strony Instytut Cervantesa nie był jedynie odosobnionym przypadkiem, szybko okazało się bowiem, że na wielu rekruterach certyfikat DELE również robił większe wrażenie niż dyplom uniwersytecki.

Czy podobne sytuacje są nagminne za granicą? Trudno powiedzieć. Historia mojej znajomej skłoniła mnie jednak do przemyśleń i zmiany opinii, dlatego też dzisiaj uważam, że zdecydowanie nie warto brać pewnych rzeczy za pewnik, a raczej korzystać ze wszystkich dostępnych narzędzi, które dokumentują naszą wiedzę i umiejętności. Niezależnie od tego, czy właśnie obroniliśmy doktorat z danego języka czy uczymy się go jedynie dla przyjemności. Nigdy bowiem nie wiadomo, co i kiedy może nam się przydać, szczególnie, jeśli planujemy osiedlić się w innym kraju.

 

Tekst napisała Edyta Pukocz, autorka bloga Hiszpański dla Polaków.

 

Reklamy

One thought on “Czy warto starać się o certyfikat językowy będąc magistrem filologii obcej?

  1. Trudno się z tym nie zgodzić. A jest to jeszcze bardziej widoczne w przypadku np. języków słowiańskich, które wbrew obiegowej opinii nie są tak popularne w naszym kraju. Przykładowo, wiem że na kilku uczelniach w Polsce są lektoraty słoweńskiego – ale właśnie, lektoraty i to na dyplomie widnieje jako „drugi język słowiański”. Konia z rzędem temu, kto domyśli się, o co konkretnie chodzi. I tu bez certyfikatu ani rusz.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s